środa, 16 lipca 2014

Dobry trener słyszy, gdy koń do niego mówi. Wielki trener słyszy nawet jego szept...

Hej! Hej!
To znowu ja :)
Dzisiaj trochę o technice masażu TTouch oraz o porozumieniu.

Co to jest TTouch?

System TTOUCH to nowoczesna metoda leczenia i komunikowania się z koniem. Opracowała ją Linda Tellington-Jones, znana na całym świecie specjalistka w dziedzinie współpracy z koniem!

Czy mogę sam/a stosować tę metodę?

TTouch może praktykować każdy, bez względu na to, jak radzi sobie w siodle, to bardzo uniwersalna metoda, można ją wykonywać prawie w każdym miejscu.
Potrzebne nam są tylko dwie ręce, grzecznie stojący koń (nie może być przywiązany, w skrajnych przypadkach uwiąz może trzymać druga osoba, ale należy tego unikać) oraz trochę wiedzy.

 

Na czym to polega?

TTouch to masowanie ciała konia kolistymi ruchami ręki (zgodnie ze wskazówkami zegara - kiedy koń jest spokojny; przeciwnie do ruchu wskazówek zegara - gdy jest spięty, jednak są to tylko ogólne zasady, ruchy trzeba dostosowywać do reakcji konia) o różnym stopniu nasilenia.
Możemy masować dowolny punkt ciała konia, ale przesuwamy się z włosem konia,
po 1 i 1/6 do 1 i1/4 koła w danym miejscu.
Co do nasilenia nacisku, każdy koń ma indywidualne potrzeby i trzeba odkryć, jaki nacisk mu odpowiada. Musimy zobaczyć, czy koń czuje się zrelaksowany przy danym nacisku, a może woli mocniejszy albo lżejszy? Jeśli prawidłowo zinterpretujemy jego potrzeby, poczujemy pod palcami, ze jego mięśnie stają się wiotkie i przepuszczalne, a on sam przyjmie minę „osiołka” – spuszczona głowa, przymrużone oczy, uszy luźne…
https://www.youtube.com/watch?v=JhXlWTpQAdE
Filmik :)

Więcej o TTouch można znaleźć w Google, albo teraz opcja dla lubiących czytać w powieści Lauren Brooke "Heartland,,


P.S. Komentujcie jak Wam się podoba blog, notka itd. :)
 

wtorek, 15 lipca 2014

Nie ma koni z problemami - są tylko jeźdźcy, którzy je mają...

To znowu ja :)
Jak obiecałam w ostatniej notce dodam wszystko co potrzebne do jazdy dla jeźdźca i konia :)
Zacznijmy od naszych kochanych czworonożnych i nieparzystokopytnych przyjaciół...

Zaczynamy oczywiście od czyszczenia, ale o tym kiedy indziej. Zakładamy koc, następnie czaprak a potem siodło...
Oprócz siodła naszemu konikowi, a właściwie nam potrzebne są wodze, a co za tym idzie ogłowie.
 
Teraz czas na nas, jeźdźców. Zacznijmy od butów. Ja zaczynałam od zwykłych trampek za kostkę, jednak szybko się zepsuły i już od kilku miesięcy jeżdżę w skórzanych sztybletach.
 
Aby nie zniszczyć bryczesów, albo aby nie było nam zimno polecam założyć na buty sztylpy.
Nogi mamy już z głowy, więc przechodzimy wyżej. Spodnie. Mogą oczywiście być legginsy, ale mogą obetrzeć uda, co nie jest przyjemne. Wiem z doświadczenia :( Cóż robić, trzeba ubrać bryczesy.

Dolna część garderoby za nami, więc przechodzimy coraz wyżej. Bluzka. Najlepiej z krótkim rękawem, na który możemy zarzucić bluzę lub kurtkę. Aby wodze nie ślizgały się w rękach, rękawiczki.
Wyglądają jak moje :)

Kask lub toczek, aby było bezpiecznie. Abyście nie zrobili jak ja. Słuchajcie... Wyciągnęła po jeździe nogi ze strzemion i poklepałam konia, schodząc tak się zamachnęłam, że przeleciałam na drugą stronę...


A teraz kilka rzeczy dla jednych niezbędnych, a dla innych niepotrzebnych zupełnie podczas jazdy...

Kamizelka ochronna
Palcat, czyli wspomaganie łydek
 
Amortyzator


Tyle ode mnie na dziś...
W następnej notce, przyjrzymy się technikom czyszczenia lub chodom konia :)
Do zobaczenia  :)
 


 
 
 
 
 

Witajcie koniarze!

Jak w tytule: Witajcie koniarze!

Ten blog jest moim oderwaniem od innych spraw. Jeżdżę konno, bo kocham konie! Wszystko co wiem i co mogę Wam przekazać znajdziecie na tym blogu! Zapraszam, za chwilę pierwsza notka!
Podstawowy sprzęt konia i jeźdźca :)